
25 maja wyruszyliśmy na trzydniową wycieczkę do Krzyżowej. To niewielka miejscowość nieopodal Świdnicy, w której znajduje się przepiękny zespół pałacowo – parkowy prowadzony przez Fundację Krzyżowa. Podróż dwoma pociągami była pierwszą atrakcją wycieczki, w końcu nie tak często mamy ku temu okazję. Kiedy już dotarliśmy na miejsce, naszym oczom ukazał się malowniczy dziedziniec z ogromnym trawnikiem, który stanowił centrum Międzynarodowego Domu Spotkań Młodzieży. Naszą uwagę przykuł zabytkowy pałac z okazałymi, kamiennymi schodami. Budynki wokół pałacu nosiły ciekawe nazwy, takie jak: Spichlerz, Stodoła, Obora czy Wozownia.
Pierwszy dzień pobytu upłynął nam na poznaniu bogatej historii Krzyżowej. Zwiedziliśmy wnętrza pałacu i zobaczyliśmy bardzo ciekawą wystawę plenerową „Odwaga i Pojednanie”. Potem był czas na grę w piłkę nożną i siatkówkę. Po kolacji poszliśmy jeszcze na spacer do Domu na Wzgórzu. O ile o Wilczym Szańcu na Mazurach nie raz słyszeliśmy, to o spotkaniach Kręgu z Krzyżowej dopiero tutaj mieliśmy okazję się dowiedzieć.
Drugi dzień przyniósł nam równie piękną pogodę. Mieliśmy zaplanowane warsztaty z rezyliencji. Przywitała nas sympatyczna Melanie, edukatorka Krzyżowej, która pomagała nam oswajać stres, wyrażać emocje, odkrywać nasze mocne strony i poznawać siebie nawzajem. Z kolei po południu wspólnie zagraliśmy w grę negocjacyjną „Nowe miasto”. Uczyliśmy się sztuki przekonywania do swoich racji, kompromisu oraz pracy zespołowej. Momentami było naprawdę gorąco! Jeszcze przed kolacją znów byliśmy królami boiska. Wieczorem bawiliśmy się na dyskotece.
Ostatniego dnia czekało nas również sporo wrażeń. Rozpoczęliśmy od warsztatów akrobatycznych na szarfach prowadzonych przez pana Huberta – profesjonalistę pracującego na co dzień w cyrku i Teatrze Muzycznym we Wrocławiu, wyróżniającego się poczuciem humoru i pogodą ducha. Pod jego czujnym okiem wykonywaliśmy różne figury na szarfach, unosząc się w powietrzu. To było dla nas zupełnie nowe doświadczenie. Kiedy odrywaliśmy stopy od podłoża, czuliśmy się jak ptaki. Nasze panie również nam towarzyszyły w tych ewolucjach.
Wszystko, co dobre, szybko się kończy. Po obiedzie ruszyliśmy w drogę powrotną pociągiem do Poznania. To była wyjątkowa wycieczka pod wieloma względami. Spędziliśmy trzy dni razem, świetnie się bawiąc, w bardzo ładnym miejscu, wśród ciekawych ludzi. I to bez telefonów!



